Albiońska wyprawa od kuchni

Od kilku już lat organizuję  małe grupowe i prywatne wyjazdy na zwiedzanie angielskich ogrodów. Staram się by zawsze to byli pasjonaci, którzy z takiej eskapady wyniosą jak najwięcej. W tym roku byliśmy na Chelsea Flower Show dopisując do programu kilka ogrodów. Ekipa była zgrana, wesoła (jak zawsze) i efekcie powstała całkiem spora liczba zdjęć okołoogrodowych. W tym roku byli ze mną Bianka i Przemek z Ogrodów o Zielonych Progach (całkiem spora ilość pokazywanych bylin na blogu z tej właśnie szkółki pochodzi)  oraz Ewa, projektant ogrodów (Green & More).

_DGF9460

Miła niespodzianka pojawiła się już na początku, okazało się że w hotelu jedna z pań z obsługi jest Polką:) Zresztą Polaków w Anglii nietrudno spotkać, sporo naszego języka słychać było na Chelsea, spotkaliśmy też grupę w jednym ze zwiedzanych ogrodów.  Zawsze przy okazji oglądania ogrodów staramy się zorganizować coś nieogrodowego (a raczej mój mąż, który po kilku dniach ma dość słuchania o chwastach).  Tym razem poświęciliśmy na to dzień przed wyjazdem robiąc mały maraton po  Hadleigh, Kersey i Lavenham.

Poniżej kościół w Hadleigh:

hadleigh-church2

Jakoś tak mam, że duże miasta okrutnie mnie męczą, już nawet Kraków jest dla mnie zbyt przepastny. Z tego też powodu unikam męczących wypraw po Londynie.  Zdecydowanie wolę małe, spokojne  miasteczka i wsie, które na wschodzie Anglii są wyjątkowo urokliwe. Mam wrażenie, że im miasto mniejsze, tym bardziej urocze i zadbane. Pod koniec maja na murach królowały glicynie:

kersey

_DGF9451

_DGF9471

Z zachwytem oglądaliśmy przydomowe ogródki:

_DGF9420 _DGF9418 _DGF9405 _DGF9417 _DGF9407

I wystawy sklepowe, zwłaszcza z antykami:

_DGF9438_2 _DGF9465

Ewa namiętnie wszystko fotografowała:

_DGF9440

Mój mąż również:

_DGF9477

Ja natomiast zachwyciłam się tą piękną różą:

_DGF9398

Na koniec  w Lavenham weszliśmy do sklepu z pamiątkami prowadzonego przez National Trust. Okazało się, że na tyłach jest sklep z roślinami. Ale jaki sklep:

_DGF9458 _DGF9454

Właściwie to przypominał mini ogród, do tego fantastycznie zaaranżowany. Było tez trochę ciekawych roślin do kupienia, ale bagaże mieliśmy już pełne. Do następnego więc razu:)

A oto i moja pamiątka z tego wypadu:)

budki

A potem już tylko powrót do domu. jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, nadszedł czas na ciasto z truskawkami i masą z sera mascarpone, nazywanego przeze mnie ciastem gdańskim (przepis zapożyczony od Ali, znajomej ogrodniczki z Gdańska).  Pycha:)

ciasto-z-truskawkami

Tekst Marta Góra

Zdjęcia Dariusz i Marta Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dorota Narwojsz-Szal

Marto, wcześniej czytałam o organizowanych wyjazdach na Chelsea u Katarzyny Bellingham, żałowałam, że jestem na drugim końcu kraju. Zatem będę wdzięczna jeśli możliwe będzie dołączenie się do Was w przyszłym roku. Mam tylko nadzieję, że dożyję w zdrowiu i co ostatnio na topie… nie stracę pracy, bo różnie to bywa. Chciałabym w wolnej dla Ciebie chwili poznać szczegóły. Ile muszę zaoszczędzić ;o)

Pozdrawiam serdecznie.

Dorota Narwojsz-Szal

Hm… tak naprawdę to zwiedzanie ogrodów byłoby dla mnie odpowiedniejsze. Wystawa to wystawa… to tylko wystawa i tłumy ludzi.

Dorota Narwojsz-Szal

Marto, będę wdzięczna :o)

Pszczelarnia

Pani Marto, a przepis na ciasto ogrodowe z truskawek? Ja też chcę jechać z Wami na ogrody. Pszczelarnia

Pszczelarnia

Marto, 🙂 dziękuję.

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra