Chelsea Flower Show 2011 – część IV

Ten odcinek w całości poświęcę roślinom, w końcu to one sprawiają że ogród daje mi tyle radości a praca satysfakcji.

Wystawa na Chelsea to nie tylko Show z ogrodami, to również okazja dla ogromnej ilości szkółek, pochwalenia się dokonaniami ale i wabienia  nowych klientów.   W tej dziedzinie na Wyspach konkurencja jest ogromna, świetnych szkółek jest mnóstwo. Często są to wąskie specjalizacje, np. same peonie lub ciemierniki czy prymule.

Ja z przyjemnością obejrzałam stoiska różane, zwłaszcza szkółki Peter Beales Roses w której miałam okazję być rok temu:


Trudno też było mi odejść od stoisk z piwoniami:

Powalała też różnorodność lawendy:

Oczywiście nie mogło też zabraknąć szkółek z hostami i żurawkami:

Najbardziej jednak urzekały mnie szkółki bylinowe, wiele z nich tworzy na Chelsea specjalne mini-ekspozycje przypominające prawdziwe ogrody. I chociaż każdy ze zwiedzających ma świadomość że te ogrody nie są tak do końca prawdziwe to jednak z ogromną przyjemnością się je ogląda.

Właściwie nie ma grupy roślin, która na Wystawie nie byłaby reprezentowana, począwszy właśnie od roślin ogrodowych poprzez egzotyczne, szklarniowe, czy jednoroczne.

Fantazją wykazali się również floryści:

Ogromne hale na Chelsea mogą dostarczać wrażeń przez wiele godzin, mogą również spustoszyć portfele, na miejscu można nie tylko kupić katalogi ale od razu zamówić wymarzone rośliny:) Co też nieustannie czyniono:)

Tekst i zdjęcia Marta Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra