Coleton Fishacre

Każdy nowo poznawany ogród to ogromna ekscytacja i adrenalina, tak też było w przypadku Coleton. Zwłaszcza, że był to pierwszy ogród jaki miałam okazję zobaczyć w Devon.

Dom i ogród położone są w niezwykle malowniczej części hrabstwa, nad brzegiem morza. Rupert D’Oyly Carte i jego żona, Lady Dorothy Carte zakochali się w tym miejscu żeglując u wybrzeży Devon. Nic dziwnego skoro widok z ogrodu na morze tak się oto przedstawia:

Dom został zaprojektowany przez Oswalda Mine, który przez kilka lat był asystentem Edwina Lutyensa, uznawanego za najwybitniejszego architekta brytyjskiego. Całość, czyli i dom i ogród zaprojektowane są zgodnie z duchem Art and Crafts i powstały w latach dwudziestych ubiegłego stulecia.

Niestety wnętrz nie mogę pokazać bo w domu był zakaz fotografowania, ale na pewno warto było je obejrzeć. Bardzo surowe, utrzymane w stylu Art Deco i na dodatek zaskakująco jasne i przestrone. Ciekawostką na pewno jest wyposażenie wszystkich pomieszczeń, od salonu, sypialni i kuchni począwszy na łazienkach, pralni i pomieszczeniach dla służby skończywszy.

Sporo tych akcesoriów wzbudziło naszą ogromną ciekawość, bo gdzie można zobaczyć dzisiaj przyrząd do sznurowania gorsetu lub szczypce do zdejmowania rękawiczek? Mnie oszołomiła piękna czarna suknia wieczorowa należąca do córki właścicieli.

Bardzo podobała mi się loggia, któż  nie marzy by takim miejscu móc jeść śniadania. Ja na pewno…

Bez wątpienia zachwyca  też ogród, założony przez Lady Dorothy, ktora była wielką  miłośniczką roślin egzotycznych. Chętnie je przywoziła z licznych podróży zagranicznych  i obsadzała ogród. Przyznaję, że było to dla mnie  sporym źródłem frustracji, bo jakieś 70 % z nich jest mi zupełnie nieznane.

Formalne ogrody tuż przy domu są przepiękne, jak chociażby ta czerwona rabata:

Ogród i dom tworzą jedną, idealnie dopasowaną całość:

Jak zwykle mnie w ogrodzie przyciągnęła woda:

Dziedziniec z ciekiem wodnym bez wątpienia jest wspaniały i imponujący:

I oczywiście okalające go rabaty:

Dalej płynie już swobodnym nurtem wpadając na koniec do morza. Na tę rabatę mogłabym patrzeć godzinami:

A to dedykacja dla Krysi, Pani Krysi:)

Poniżej tylko ułamek kolekcji Lady Dorothy:

Trzeba nadmienić, że do pomocy miała sześciu ogrodników.

Spacer przez część krajobrazową dostarcza na pewno pięknych doznań estetycznych. I na pewno usatysfakcjonuje niejednego botanika i miłośnika roślin:

Hortensje, które prześladowały nas przez cały czas pobytu:

A na koniec spaceru jawił się oto taki widok:

Stojąc tam i patrząc na wodę zaczęłam marzyć… No bo kto mi zabroni? Kiedyś jak obrosnę w jakąś nieprzyzwoitą kasę to kupię dom gdzieś w Devon albo Kornawalii, będę uprawiać egzoty i setki odmian hortensji a wolne chwile spędzać na zwiedzaniu sąsiednich ogrodów…. A co…

Tekst Marta Góra

Zdjęcia Marta i Dariusz Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
BasiaK

Proponuję zbiorowego i składkowego totolotka. A co…

Talibra

Piękne miejsce, śliczny dom, ale tych 6 ogrodników mówi samo za siebie 🙂 A spełnienia marzeń życzę Ci z całego serca.
Pozdrawiam serdecznie.

elwirka

Widoki wspaniałe, a schody i ta rabata na którą mogłabyś patrzeć godzinami wyglądają zupełnie znajomo ,stare domiszcze też jest, to zostało Ci zatrudnić sześciu ogrodników 🙂

gaja

Bajka….

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra