Czytadła

Niestety tak to bywa, że człowiek obrasta rzeczami. Sama na tym się łapię iż należę do tego typu ludzi. O ile jakiś czas temu zrezygnowałam praktycznie z różnego rodzaju ozdób i „durnostojek” z powodu moich dość żywiołowych kotów to jednak biblioteczka puchnie. Sporą jej część zajmują książki ogrodnicze. Jakoś tak mam, że wolę czarno na białym. Oczywiście co rok pojawiają się nowe rośliny, nowe odmiany i żadne wydawnictwo nie jest w stanie nadążyć za hodowcami. Wtedy pozostaje jedynie internet.  To jednak nie zmienia faktu że nadal tych ogrodniczych czytadeł przybywa.

Przygoda z bylinami zaczęła się od książek Eugeniusza Radziula i na pewno jeśli pojawi się nowa to ją kupię. Oczywiście nie zabrakło też  „Bylin”   Jacka Marcinkowskiego.  Potem były książki o krzewach Buczackiego, książki o różach. Kupowane najczęściej przez Internet  w księgarniach, często też na allegro. Kilkanaście lat temu wychodziło tej literatury znacznie mniej niż obecnie i trudniej było coś sensownego upolować. W tym roku trafiły do mnie dwie pozycje po polsku:  „Żurawki” Gabrieli Sąkol z powodów czysto sentymentalnych, bo Gabi miałam kiedyś okazję poznać osobiście  oraz  „Drzewa”  przewodnik Collinsa, który serdecznie polecam. To chyba najlepsza książka o drzewach jaką mam.  Mam też kilka książek po niemiecku ale coraz trudniej czyta mi się cokolwiek w tym języku.  Jak wiadomo narząd nie używany zanika;(

Od jakiegoś czasu kupuję książki anglojęzyczne, głównie przez brytyjski oddział Amazonu. Dlaczego nie w księgarniach? Ano zwyczajnie Amazon ma znacznie niższe ceny, czasem jest to kilka, czasem kilkanaście funtów.

Mam kilka ulubionych pozycji  z których najczęściej korzystam. Przede wszystkim encyklopedie RHS-u: „Rośliny ogrodowe”, „Byliny”, kiedyś „Róże” i „Zioła”.  Nie wyobrażam sobie też bym mogła nie mieć „Encyklopedii paproci” Sue Olsen, czy monografii kalin M.Dirra.  Sporo też nazbierało się literatury o roślinach leśnych, kilka monografii –  o trawach, bodziszkach czy ciemiernikach. Wiele z nich udostępnia Google Books, często są to jednak tylko fragmenty.

Kupowanie na Amazon stało się od jakiegoś czasu znacznie przyjemniejsze, bo powyżej kwoty 25 funtów wysyłka do Polski jest gratis. Dzięki temu można nabyć nie tylko książki, ale też narzędzia które pokazywałam tutaj

Na Amazonie odkryłam też możliwość kupowania używanych książek, niestety tutaj wysyłka kosztuje już 2,80 Ł. Jednak i tak często warto z tej opcji skorzystać, mnie udało się kiedyś nabyć coś za jednego pensa:) To doskonała forma zakupów jeśli mamy kogoś znajomego  na Wyspach ze stałym adresem, na który to adres książki zostaną przesłane.  Nie wiem, być może można je zamówić bezpośrednio do Polski, ale zapewne koszty wysyłki będą znaczne. Ja zazwyczaj wybierałam opcję 'like new’ lub 'very good’, faktycznie książki wyglądały jak nowe.

Jestem straszliwym dinozaurem jeśli chodzi o czytanie, ale coraz bardziej przeraża mnie ilość makulatury którą do domu znoszę. Zaczęłam powoli skłaniać się do e-booków, jednak czytanie na monitorze laptopa może być uciążliwe z kilku powodów. Przede wszystkim oczy się męczą, nie można  też przecież komputera  nosić ciągle przy sobie (ja np mam poczucie ogromnie straconego czasu który spędzam w komunikacji miejskiej). Zaczęłam się więc powoli zagłębiać w świat e-czytników.  Przede wszystkim mają specjalne ekrany przystosowane do czytania, często nazywane e-papierem. Nie jestem typem gadżeciarza, bardzo sceptycznie podchodzę do różnego rodzaju wynalazków elektronicznych zastanawiając się wcześniej czy nie będzie to kolejna zabawka, która się znudzi bardzo szybko. Jednak po testach na komputerze dochodzę do wniosku że czas najwyższy zacząć korzystać z dobrodziejstwa jakim są e-booki.  Skłaniam się ku Kindle, chyba jednemu z najpopularniejszych e-czytników na świecie.  Po krótkim rozeznaniu w sieci dochodzę do wniosku, że praktycznie nie ma wad.  Z Kindle można korzystać również na komputerze, wystarczy ściągnąć darmowe oprogramowanie i zainstalować. Nie trwa to dłużej niż 2 minuty.

Na razie spróbuję z niego korzystać w ten właśnie sposób a z zakupem czytnika poczekam. Dlaczego? Ano amerykański gigant czyli Amazon, ojciec Kindle już od jakiegoś czasu zapowiada wejście na polski rynek, ma to nastąpić  w 2012 roku.  Firma chwali się, że na 100 sprzedanych książek w tradycyjnej wersji  przypada aż 180 e-booków, tym samym myślę że możemy się spodziewać polskiej edycji Kindle z polskim słownikiem.  Kindle ma trochę różnych bajerów, między innymi bardzo przydatne (i na dodatek darmowe) 3G. Jednak nie jest to tablet taki jak IPad czy jemu podobne, jest przeznaczony do czytania i tę funkcję spełnia. Nie bez znaczenia jest też cena, kilkakrotnie niższa od gadżetów Apple.  Sam czytnik nie jest bardzo drogi, jego cena zależy od opcji jaką wybierzemy,  natomiast potem musimy płacić za książki ściągane z Kindle Store. Właściwie powinnam napisać możemy płacić, bo darmowych e-booków w sieci po polsku jest dostatek:) Zresztą Amazon również udostępnia sporo książek za darmo, ściągniecie ich odbywa się błyskawicznie.

Powoli zaczynam więc marzyć o bibliotece, która będzie ważyć nie więcej niż 20 dag i zmieści się do najmniejszej nawet torebki:)

Tekst i zdjęcia Marta Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Talibra

Mogę Ci do tego zbioru dołożyć monografię o miodunkach, jeżeli byś chciała 🙂
Pozdrawiam.

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra