Devon

Spełnianie marzeń (zwłaszcza własnych) to fantastyczne zajęcie, właśnie udało się zrealizować jedno z nich – Devon (a właściwie Devon i Somerset).

Co mnie urzekło? Na pewno krajobraz, podobny ciut do walijskiego, jakże inny od tego który można oglądać w Anglii.  Devon to znacznie większe przestrzenie, czystsze powietrze i mniejsze korki na autostradach:) Farmy, pastwiska, żywopłoty i urocze drogi między nimi. Paprocie na murkach i naturalnych stanowiskach.   Ale Devon to przede wszystkim niesamowite ogrody, których jest tutaj całe mnóstwo, co jeden to piękniejszy. Właściwie zwiedzania wystarczyłoby na cały sezon.  Hrabstwo położone jest  pomiędzy dwoma kanałami: La Manche i Bristolskim i odznacza się niezwykle łagodnym klimatem. Dzięki temu można obejrzeć tutaj rośliny rzadziej spotykane w innej części Wysp Brytyjskich. Devon to taki przedsionek i przedsmak Kornawalii. Mówi się, że w Devon wystarczy wbić w ziemię nogę od krzesła a na pewno zakwitnie. Hmm… wg mnie co najmniej wypuści  liście.

Pierwsze miłe zaskoczenie to nasza baza wypadowa, wynajęta w samym środku hrabstwa niedaleko Exeter. Piękna stara farma ale wyposażona w nowoczesny sprzęt i wszystkie niezbędne do życia akcesoria . Ze stołem bilardowym włącznie i jubileuszowymi puzzlami:)

Nie wiem czy to zmęczenie czy czyste powietrze układało  nas co wieczór do snu, ale cała ekipa szalonych ogrodniczek zgodnie twierdziła że spało się tam rewelacyjnie. Co ranek zamiast budzików budziło nas muczenie krów, w ciągu dwóch  pierwszych dni także deszcz stukający o szyby i sławetny wiatr. Niestety to podobno najbardziej deszczowe lato na Wyspach od 250 lat!! Na szczęście dynamiczna brytyjska aura łaskawie się zmieniła i udało nam się obejrzeć kilkanaście ogrodów. Wygodne łóżka, czyste prysznice i ciepły piec w pokoju śniadaniowym oraz na werandzie pozwoliły nam przetrwać  ten trochę męczący fizycznie ogrodowy maraton. Dodam niezwykły maraton w niezwykłym towarzystwie.

I jeszcze uroczy ganeczek „naszej” farmy, dochodzę to wniosku że to minimum komfortu jest niezbędne dla pań w , hmm… średnim wieku:)  Czas pól namiotowych i kampingów raczej mamy już za sobą.

To był mój pierwszy wyjazd na Wyspy w lipcu i chociaż wtedy ogrody może nie są aż tak piękne i ciekawe roślinnie jak wczesnym latem, to jednak grzechem byłoby narzekać. Urzekały nas hortensje, bez wyjątku. Wielkie krzaczory praktycznie wszystkich gatunków, chociaż nie da się ukryć, że w przydomowych ogrodach królowała H.macrophylla i H.serrata oraz ich mieszańce:

Nie da się ukryć – w lipcu Devon hortensjami stoi:)

Jak wspominałam Devon to morze – nie tak piękne i nie tak kochane jak nasz Bałtyk, ale ja  zawsze będę tęsknić do zapachu wody i portu….

Port i marina, jakich nad kanałem La Manche mnóstwo:

Obrazek z plaży:

I trochę podglądactwa:

I znów morze, tym razem na północy hrabstwa, dalej już tylko Atlantyk…

I kolejne ogrodowe podglądactwo, piękne połączenie starego miasteczka i nowoczesnej architektury. Oczywiście idealnie dobrana rabata. Te ostnice falujące na wietrze będą mi się śnić już zawsze…

Takoż kępy krokosmii:

Całkiem na koniec zwiedziłyśmy jeszcze Ogród Botaniczny w Cambridge, tak wyglądała ekipa w blokach startowych tuż przed otwarciem.

Fotografia dzięki uprzejmości miłego nieznajomego, który zrobił nam to zdjęcie:)
Generalnie podziękowania należą się też innym, ale wszystko w swoim czasie. Dzisiaj tylko niezwyciężonej ekipie szalonych ogrodniczek, która przez 9 dni tolerowała nawzajem swoje przywary i humory.

A oto nasze autko, zapakowane po kokardy. Co się kryje w bagażach pozostanie słodką tajemnicą właścicielek widocznych na zdjęciu toreb:) Na szczęście bagaż lotniczy ma pewne ograniczenia i dzięki temu okrzyk „Remember Devon” nie przejdzie do historii:)

Nie obyło się też bez różnego rodzaju  przygód i zbiorowej głupawki, które to skrzętnie były odnotowywane w scrapowniku podróżnym Ewy. Nie wiem co zechce z niego pokazać na blogu (i kiedy) ale sama niecierpliwie czekam:)

Tekst Marta Góra
Zdjęcia Marta i Dariusz Góra
oraz Nieznajomy Miłośnik Angielskich Ogrodów

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowo

Jakże ja Wam zazdroszczę! Proszę o więcej, chociaż w ten sposób poczuję smak ogrodowych przygód. Pozdrawiam, Ala

vita

Od wczoraj niecierpliwie zerkam, czy są jakieś wieści z wyprawy.
Czekam na wszystkie wrażenia, opisy i podglądactwa, to się nazywa ogrodowa przygoda! Pozdrawiam wszystkie uczestniczki, Beata

sonaj

No nareszcie ;)…

Lusia

Czekam z niecierpliwością na relacje z ogrodow 🙂
pozdrawiam

Nordstjerna

Marta, jesteś tytanem pracy, szacun 🙂
Szczery podziw za to, że już pierwszego dnia po powrocie miałaś siłę powiesić posta z taką ilością zdjęć. Ja jeszcze dzisiaj czuję ogromne zmęczenie, a do tego ogród woła o pomstę do nieba.
Co bardziej dekoracyjne fragmenty mojego podróżnego art journala oczywiście powieszę u siebie, ale muszę jeszcze dopracować okładkę ( nie zdążyłam tego zrobić przed wyjazdem). i też czekam niecierpliwie na cd. relacji, choćby po to, by wreszcie móc podziwiać Twoje zdjęcia.

BasiaK

TWA 🙂

Piękna relacja…

Ewa GM

Pani Marto,
i ja czekam na relacje i obrazy, i dziękuję już z góry za CDN.

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra