Igloo

 

Mam igloo, a właściwie miałam je przez co najmniej dwie godziny. Wszystko to za sprawą mojej rodzicielki, mrozu i wody oczywiście.

Korzystając z wolnego dnia i pięknej słonecznej pogody postanowiłam sprawdzić co się dzieje w moim ogrodzie. Raczej na co dzień jestem z tego powodu spokojna, mama dysponująca większą ilością wolnego czasu regularnie dogląda i działki i domku. Teraz jednak trochę zaniedbała te przyjemne obowiązki ze względu na mniej przyjemny remont swojego mieszkania.

Zima w ogrodzie

Zima w ogrodzie

Ostatnia jej wizyta miała miejsce jakieś dwa tygodnie temu.
Zapakowałam cała rodzinę (młodszy wsiadł do samochodu z oporami – działka nie jest specjalną konkurencją dla komputera), psa i w drogę.
Na miejscu wypuściłam pieska i w te pędy oglądać roślinność, czy aby coś nie zamarzło, coś nie wykiełkowało, albo nie zginęło.

Na pierwszy rzut oka mój młody ogród wyglądał dobrze, co nie przetrwało okaże się wiosną. Panowie odkryli na łące olbrzymiej wielkości zamarzniętą kałużę i wraz z psem oddawali się przyjemnościom ślizgania oraz nauczaniu psa poruszania się po owym lodowisku. Zostawiłam ich w spokoju i rozkoszowałam się tym przyjemnym popołudniem.

 

Zima w ogrodzie

Zima w ogrodzie

I coś piknęło… W domku (a ma ponad sto lat) znajdują się młode wrzosy, wprawdzie skonstruowałam im mini szklarenkę, ale nie zaszkodzi sprawdzić stanu wilgotności podłoża. Stałam chwilę wahając się czy wejść czy nie… W sporadycznie ogrzewanym domu drewniane drzwi mają to do siebie, że pęcznieją… Otworzyć je łatwo, ale zamknąć, cóż różnie bywa…

Podeszłam do rzeczonych drzwi i usłyszałam kojący szum… Pierwsza myśl niemożliwe… Ileż to razy rodzicielka zadawała mi męczące pytania, nakazywała daleko idącą ostrożność, ileż to razy wracałam czy aby na pewno… A wszystko to z powodu cudu techniki jaki pojawił się w starożytnym Rzymie ponad 20 wieków temu, a na naszej wsi jakieś 6 lat wstecz… Powiem w dwóch słowach : wodociąg miejski…

Czym jest woda dla ogrodnika i czym jest kran z wężem w upalne lato tłumaczyć nie muszę… Nawet najwspanialsza studnia potrafi zmęczyć, gdy trzeba wyciągnąć z niej hektolitry wody.
Otóż moja rodzicielka na punkcie rur, zaworów, liczników, kranów ma obsesję. Cała ta instalacja została wykonana prowizorycznie, zdarzyło się że woda gdzieś pociekła, coś zalała. Jaki efekt można uzyskać nie spuszczając wody z rur na zimę w takim opuszczonym domku, to też wiadomo.

Otóż ta na wskroś przezorna i ostrożna kobieta odkręciła zawór główny i zostawiła go na pastwę owych minusowych temperatur.
Otworzyłam drzwi wejściowe, potem kuchenne… Moim oczom ukazało się igloo…

Jedna ściana, podłoga, stół, szafki, czajnik, konewka i całe mnóstwo drobniejszych przedmiotów (nóż, słoik neski) pokryte były kilkucentymetrową warstwą lodu, wszędzie wisiały olbrzymie, malownicze sople lodu.

Zamarłam. Po raz pierwszy w życiu odebrało mi głos Po kilkunastu sekundach spokojnie wyszłam na zewnątrz i zdobyłam się na jedno zdanie:
Darek podejdź tutaj, będziesz mi potrzebny…

Komentarze mojej rodziny, akcja sprzątania najdziwniejszymi z możliwych narzędziami to już historia na inną opowieść. Mój małoletni chodzi i przez cały wieczór nie może przeżyć, że nie mieliśmy aparatu. W końcu byłoby czym pochwalić się w szkole… W końcu komputer ma prawie każdy dzieciak, ale igloo?

Tekst ukazał się na pl.rec.ogrody 19 stycznia 2003

Marta Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra