Knightshayes Court

Knightshayes Court to kolejna posiadłość oglądana w trakcie devońskiej wyprawy. Trafiłyśmy tam niestety podczas dość solidnego deszczu, jakiekolwiek zdjęcia zawdzięczam Teresie, która nie bała się dać mi do łapy swojego aparatu.

Ponieważ nie bardzo dało się obejrzeć  ogród, zaczęłyśmy zwiedzanie od domu gdzie  postanowiłyśmy przeczekać deszcz.

Historia tego domiszcza jak i całej rodziny jest niezwykle ciekawa i barwna. Żeby nie zanudzać, właściciele dorobili się fortuny na produkcji koronek i postanowili na devońskiej wsi wybudować dość oryginalny dom. Całość powstała w czasach wiktoriańskich ale zbudowana w stylu gotyckim, przerobionym na edwardiański. A może coś pomieszałam?

W budowę było zaangażowanych kilku architektów, dość znanych i jak to z artystami bywa trudno się z nimi było porozumieć. Zwłaszcza, że jeden z nich notorycznie wspomagał się opium.

Niestety w środku był zakaz robienia zdjęć, ale mnie mocno utkwiły w pamięci mroczne wnętrza, motywy zwierzęce, różne gargulce. Zwiedzanie posiadłość w środku ma też zaletę edukacyjną, porusza wyobraźnię jak żyła 100 lat temu arystokracja, zapewne nie tylko brytyjska.

Ogrody to zasługa głównie Lady Heathcoat-Amory, która była świetną ogrodniczką ale przede wszystkim wyśmienitą golfistką, jedną z najlepszych swojej epoki. W muzeum można obejrzeć sportowe trofea, kije do golfa, stroje oraz wycinki prasowe i fotografie z czasów świetności zawodów golfowych Lady Heathcoat-Amory.

Formalna część ogrodu jest położona na typowych tarasach, rzadko w tym rejonie spotyka się ogrody na płaskim terenie. Ich właściciele nauczyli się doskonale wykorzystywać  zalety zróżnicowanego terenu.

Są też tutaj niewielkie tradycyjne, zielone pokoje. I piękne ołowiane donice:

Z tarasów rozciąga się niesamowity widok na okolicę, kolejny idealny przykład zapraszania do ogrodu krajobrazu.

Na mnie wrażenie zawsze robią monumentalne cedry:

Poza formalnymi założeniami do posiadłości przylegają piękne leśne tereny, niestety pogoda nie sprzyjała spacerom po mokrych ścieżkach więc udałyśmy się obejrzeć tzw Walled Garden, czyli prawdziwy ogród kuchenny za murami. Wszystkie uprawy w ogrodzie kuchennym to uprawy ekologiczne, warzywa jak najbardziej prawdziwe i jadalne, z owoców robi się przetwory które miałyśmy okazję skosztować.
Ale wcześniej jeszcze spojrzenie na byłe stajnie:

Całkiem nowy i współczesny tunel foliowy, gdzie uprawia się co bardziej wymagające warzywa i zioła:

By zachować bioróżnorodność ale też by zwabić owady do ogrodu sadzie się rośliny kwitnące. Na dodatek sadzi w bardzo pięknych i ciekawych aranżacjach:

Pogoda zrobiła się łaskawsza, wyszło słońce, więc przyjemnie się spacerowało.

Najbardziej niebieska z niebieskich – lawenda:

Nawet strachy na wróble były ciekawe, darz nur:

I niech żyje królowa, przy okazji jubileuszu:

Tekst i zdjęcia Marta Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra