Rosemoor – Formal Garden część II

Rosemoor jak każdy z ogrodów RHS ma też misję edukacyjną. Odbywają się tutaj różnego rodzaju kursy, zajęcia dla studentów, ogrodników itd. Ale przede wszystkim duży nacisk kładzie się na edukację dzieci, co widać po specjalnie przygotowanych dla nich miejscach.  Dla mnie Rosemoor to była ogromna lekcja, nie tylko w temacie taksonów i poznawania nowych roślin ale przede wszystkim lekcja dobrego smaku. Trochę celowo unikam ognistych barw w ogrodzie, bo przyznaję mam ogromny problem z tym by takie rośliny zestawiać. Prezentowany poniżej ogródek, chociaż niewielki to lekcja pokory wobec talentu projektanta:

Ogromnie żałuję, że było takie a nie inne światło. Według Darka pogoda dzieli się na: słoneczną, deszczową i taką gdy nie warto wyjmować aparatu. Właśnie typ ostatniej aury towarzyszył na w Rosemoor. Jednak piękno ogrodu skłoniło mojego męża do zrobienia kilku zdjęć. Najwyraźniej ta część ogrodu również przypadła mu do gustu:

Jak zwykle sporo tu niewielkich drzew, dużo krzewów. Na mnie rzucił się głównie Sambucus nigra 'Black Lace’Cornus alba 'Aurea’. Zachwyciły też purpurowe, kolumnowe buki.

Dobór bylin też powalał, masa liliowców, języczek, cynobrówek, nachyłków, nawłoci czy pysznogłówek zdecydowanie przyciągał wzrok.

Cynobrówka czyli Crocosmia to kolejna roślina moich frustracji, mam świadomość że większość odmian nigdy nie będzie tak piękna w naszym klimacie jak tam na Wyspach.

Kolejny z modelowych ogródków to tzw Cottage Garden, czyli to co tygrysy lubią najbardziej. Zaczniemy od uroczej huśtawki z której można sobie ten ogród wiejski podziwiać:

A jest co:

I jedno z moich ulubionych zestawień, bodziszek z przywrotnikiem. Generalnie sadząc ostatnio rośliny u klientów przywrotnika odkrywam na nowo, przecież pasuje praktycznie do wszystkiego:)

Bez zwykłego krwawnika też już nie potrafiłabym się obejść. Zresztą pewne udane zestawienie tak mnie w Rosemoor oczarowało, ze dokładnie je skopiowała kilka dni po powrocie. Aż żałuję, że nie u siebie…

Oczywiście ogródek ziołowy nie mógłby funkcjonować bez lawendy:

Róża i powojnik, wybitnie dobrana para, znana od wieków:

Glicynia musi pięknie i malowniczo wygląda gdy kwitnie:

Genialne przetacznikowce (Veronicastrum) również mnie mocno prześladowały podczas tego wyjazdu:

I jeśli typowy wiejski ogródek to oczywiście nie mogło zabraknąć murku… tradycyjnego murku. Z paprociami:)

Po wyjściu z formalnych ogrodów witała zwiedzających łąką kwietna i kilka innych niespodzianek, ale o tym następnym razem.

Dzisiaj za oknem typowa devońska aura, zimno, pada deszcz… Jednak po fali tegorocznych upałów, suszy to raczej wielka ulga niż zmartwienie. Wszystkie rośliny wyglądają o niebo lepiej… A ja mam czas by napisać kolejny artykuł:)

Tekst Marta Góra

Zdjęcia Marta i Dariusz Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Nordstjerna

… a ja mam czas, by zrobić „strasznie udziwnionego” scrapa „z nie wiadomo jak udziwnionych” materiałow, z udziwnionym 😉 zdjęciem z Rosemoor, zdjęciem oczywiście autorstwa Darka (za które dziękuję!)

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra