Sissinghurst, maj 2011 – la vita eterna…

Do Sissinghurst ciągnąć będzie mnie już zawsze.  Tym razem w maju, piątkowe popołudnie wybrałam nieprzypadkowo. Pięć razy w  w roku Ogrody Sissinghurst czynne są do wieczora, tzw Special late night opening. Postanowiliśmy skorzystać z tej okazji, co miało swoje plusy. Po pierwsze udała nam się pogoda,  wprawdzie momentami było chłodno ale ciągle świeciło słoneczko.  Późnym popołudniem światło jest znacznie miękksze i cieplejsze, co korzystnie odbiło się na zdjęciach.  Nie było tłumów, bo kto żyw udawał się do Londynu na Chelsea Flower Show.  Tamto piątkowe popołudnie zaliczam do bardzo udanych.

Vita znaczy życie – patrząc na ogród trzeba przyznać że imię idealnie pasowało do właścicielki:

Rzut oka na ogrody, wieża z pracownią Vity:

 

Tamtego popołudnia ogród epatował spokojem:

Osie widokowe to jest to co w Sissinghurst zachwyca mnie zawsze:

Rabaty w ciepłych kolorach przy domku ogrodników, tam bardzo szczególnie dociera świadomość jak ważne w ogrodzie jest światło i jak zmienia się pod jego wpływem odbiór…

Azalea Walk:

Ogród ziołowy:

Wgłębnik:

Ogród różany to prawdziwy majstersztyk, zwłaszcza na przełomie maja i czerwca:

I trochę cienia:

Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek wrócę do Sissinghurst… Może zimą uda mi się zagłębić bardziej w to co Vita tworzyła, zrozumieć jak powstawał ogród. Dla miłośników jej dzieła polecam The Illustrated Garden Book. Może sama do wiosny go przeczytam:)

Tekst Marta Góra
Zdjęcia Marta i Dariusz Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
elwirka

Jak zwykle piękny spacer po ogrodzie. Zachwyciły mnie te lekko różowe naparstnice, bez cętek- nie spotkałam takich u nas a są bardzo eleganckie.

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra