Śląskie perełki

Dzieję się ostatnio, oj dzieje a ja nie nadążam z aktualizacją bloga.  W zeszłym tygodniu miałam przyjemność odwiedzić dwa prywatne ogrody na Śląsku –  takie małe  spotkanie  po roku jednej z moich „angielskich” zeszłorocznych grup wyjazdowych.   Ponieważ systematycznie podczytuję forum TaBazy wiedziałam czego mniej więcej mogę się spodziewać. Okazało się że wiedziałam mniej:)

Z okazji spotkania nie mogło zabraknąć  wytwornych trunków:

Długo zastanawiałam się z czego był zrobiony kompot, oczywiście w ogrodzie miłośniczki róż płatki różane są wszędzie, zostały nawet dodane do napoju:

Pysznego ciasta nie sfotografowałam, bo wcześniej zdążyłam zjeść (wstyd) trzy kawałki:). W przerwach kiedy nie biegaliśmy po ogrodzie trwała biesiada przy stole z pięknym widokiem na staw i letnie rabaty:

Dzidka jest miłośniczką różnego rodzaju ogrodowych drobiazgów, które można znaleźć w najbardziej zaskakujących miejscach,  znosi je skąd tylko się da – z targów staroci, ze złomowiska, od znajomych. W jej ogrodzie te przedmioty dostają kolejną szansę:

O różach w tym ogrodzie można by godzinami, jest ich tam spora kolekcja – głównie róż historycznych, romantycznych, pachnących:

Brama z wiciokrzewem to kolejny świetny pomysł Dzidki:

Jak się nie ma muru, co stoi na przeszkodzie by go zbudować?

Niebieski jest chyba jej ulubionym kolorem, takich ładnych donic wypatrzyłam tam znacznie więcej:

Ogród Jasi to inna bajka, właściwie powinnam go zakwalifikować w dziale ogrody angielskie:

Przyznaję, że dawno żaden ogród nie zrobił na mnie takiego wrażenia. I do tego skromność właścicielki, która nie często się nim chwali. A szkoda.

I choć pewnie na Śląsku jest mnóstwo przedwojennych domów z czerwonej cegły, pewnie często uważanych za brzydkie to muszę przyznać że sama chętnie bym taki domek wraz z całością przygarnęła. Zwłaszcza ławeczkę i drewniany ganek.

Jasia z drewnianego ganku, starej studni i zabudowań gospodarczych uczyniła atut. Z wielkim smakiem dekoruje swój ogród nie tylko roślinami:

Kiedy zobaczyłam ten ogród zrozumiałam skąd takie żywe było zainteresowanie właścicielki ogrodami warzywnymi w Anglii. Efekt? Proszę bardzo, idealne grządki warzywne i pnącza na murze.

No i róże, tych również w ogrodzie na murach nie mogło zabraknąć:

Ciężko dostrzec kawałek wolnej ściany, ten jaśminowiec zdobi typowy przedogródek:

Także tutaj dostrzegłam sporo drobiazgów:

Po tej wizycie, jak po każdej w „nowym” dla mnie ogrodzie naszła mnie refleksja. W obu nie brak pięknych roślin, czasem trudnych do zdobycia czy kupienia, ale przede wszystkim mnóstwo tutaj roślin, które znamy z babcinych ogródków – róże, hortensje, piwonie, irysy, jaśminowce, kaliny. W obu ogrodach to one grają główne role, zadbane, wspaniale wyeksponowane mają raz w roku swoje pięć minut. Ciężko uwierzyć, że wciąż są takie perełki rzucone  gdzieś blisko wielkiego miasta, zgiełku autostrady i wież szybowych. Na szczęście wciąż takie miejsca są. Dopóki są ludzie z pasją, którzy wkładają serce w to co robią  to takie miejsca będą, miejsca z duszą… I jak mówią młodsi ode mnie „daje radę”.
Żal było wyjeżdżać, żal był się pożegnać. Mam nadzieję, że kiedyś tam jeszcze wrócę.
Obu paniom serdecznie dziękuję za wspaniały dzień, możliwość obejrzenia i pokazania obu ogrodów oraz sympatyczne towarzystwo.

Tekst i zdjęcia, Marta Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Alinak

Ogród Dzidki miałam przyjemność odwiedzić latem ,podobnie jak i Jasi ogród zapachów . masz racje …kupić , zamieszkać i usiąść na ławeczce .już niczego do szczęścia nie trzeba …

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra