East Ruston Old Vicarage – czerwiec 2011

O East Ruston opowiadałam już kiedyś tutaj . O latających nad głowami aniołach i  o moim wyobrażeniu raju.  Zaparłam się i postanowiłam wrócić do tego ogrodu w czerwcu tego roku.  Udało się i absolutnie,  ale to absolutnie nie żałuję tej decyzji.

Zaczynamy więc zwiedzanie, poniżej najbardziej znane i charakterystyczne miejsce dla tego ogrodu,  często pojawiające się w wielu folderach reklamowych:

Spacerując po Old Vicarage naprawdę ciężko uwierzyć, że 30 lat temu nie było tutaj nic, jedynie zaniedbane i zachwaszczone pole.  Na początku ogród uprawiany był z doskoku z czasem właściciele podjęli decyzję zamieszkania w East Ruston na stałe, męczące, weekendowe dojazdy z Londynu dały się zwyczajnie we znaki. Tak właśnie zaczęła się ta przygoda.  Ogród został stworzony wokół starej plebani, z czasem dokupione kolejne pola i w efekcie uzyskał obecny kształt.
Ogród podzielony jest  głównie żywopłotami na mniejsze ogródki urządzone w różnych stylach. Tych ogródków jest  tutaj ponad 20, każdy na swój sposób piękny i każdy dopracowany w najmniejszym szczególe.. Ponieważ ostatnim razem zupełnie padłam w ogrodzie leśnym, tym razem skupiłam się na oglądaniu ogrodów  wkoło domu.
Czerwiec to oczywiście róże, których  jest tutaj jest bardzo dużo. Są na rabatach, na pergolach, na ścianach.

Trudno bez nich wyobrazić sobie jakikolwiek ogród na Wyspach.

Część przy domu podzielona jest murami, które tworzą nie tylko wspaniałe osie widokowe i zagadkowe zielone pokoje, ale także stwarzają różne warunki do uprawy roślin o skrajnych wymaganiach świetlnych. Łukowate bramy dodają ogrodowi uroku ale także tajemniczości, wszystkie roślinne aranżacje są starannie przemyślane, zieleni jest tutaj dużo i dzięki temu  cegła nie rzuca się na zwiedzających:

Przechodząc przez kolejną bramę odkrywa się po kolei następne ogródki i ma się wrażenie, że ten eden nie ma końca…

Pomiędzy tymi murami stworzono też miejsca intymne sprzyjające wypoczynkowi. Takich placyków jest tutaj kilka:

W tej części ogrodu widać też niezwykłą dbałość o szczegóły i zamiłowanie gospodarzy do pięknych przedmiotów. Oczarowana oglądałam kolekcję ogrodowych antyków: meble, donice, konewki…

Na każdym kroku widać lekkość i spójność kompozycji roślinnych, umiejętność którą u angielskich ogrodników podziwiam i szczerze zazdroszczę:

Z drugiej strony domu czeka zwiedzających niespodzianka – niewielki ogród z paprociami:

Widać, że w tym zacisznym miejscu nawet diksonia czuje się szczęśliwa:

Oczywiście sporo tam też host, hortensji i innych cieniolubów. Sporo klonów palmowych uprawianych zarówno w gruncie jak i w donicach. Ech ten klimat…

I kolejna niespodzianka za domem, piękny ogród z roślin egzotycznych:

I takie  tam fotograficzne wprawki:

Zdecydowanie to jeden z najpiękniejszych i najciekawszych ogrodów jakie widziałam na Wyspach. Na próżno go szukać w przewodnikach RHS czy National Trust, łut szczęścia czy też przypadek sprawił, że kiedyś odkryłam to miejsce. Odwiedzając Norfolk zdecydowanie warto tam pojechać.

Tekst Marta Góra

Zdjęcia Marta i Dariusz Góra

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra