Paprocie w ogrodzie – subiektywny wybór

Paprocie ogrodowe to nie jest termin fachowy. Paprocie są na ziemi od ponad 300 milionów lat, od wielu lat  goszczą w ogrodach na świecie, od jakiegoś czasu szerzej również  i w naszych polskich. .  Osobiście szalenie mnie to cieszy, bo  jestem nimi od kilku lat zafascynowana.  Zdobywają ogromną popularność i uznanie  o czym świadczą chociażby statystyki wyszukiwania słów kluczowych  na moim blogu.

Już jakiś czas temu popełniłam mały tekst o paprociach i chętnie do niego wracam.  Nie żeby był aż taki dobry. Po prostu paprocie kocham, staram się wciąż wprowadzać nowe  do ogrodu a na święta postanowiłam zrobić swoją prywatną top listę. To taki temat zastępczy, bo jak wygląda wiosna w tym roku każdy z nas widzi.  Jeśli już  któreś ze  zdjęć pojawiło się na blogu to najmocniej przepraszam, ale nie ogarniam. _DSC5926

Patrząc na paprocie generalnie oceniamy je przez pryzmat liści bo przecież nie mają słupka, pręcika ani okwiatu… Ale tak naprawdę ich budowa jest znacznie bardziej skomplikowana niż nam się wydaje.  Często też słyszę: paprocie? nie dziękuję. Wielu ludziom kojarzą się one z dość ekspansywnym pióropusznikiem strusim (Matteuccia struthiopteris), który faktycznie może być uciążliwy. Ja mam jeszcze dwa typy z którymi ciężko sobie radzę: onoklea wrażliwa (Onoclea sensibilis), która podobnie jak pióropusznik rozchodzi się po ogrodzie kłączami.

Przynajmniej po moim ogrodzie. A taka piękna jest. Największym błędem było posadzenie jej w towarzystwie języczki Przewalskiego, brrrr…  Bez towarzystwa języczki onoklę dość łatwo z gruntu wydobyć, nawet tak gliniastego jak mój.  U mnie ekspansywna jest jeszcze wietlica samicza (Athyrium filix-femina), znajduję nowe rośliny w różnych dziwnych miejscach. Na przykład w środku różanego krzewu. Najwidoczniej dobrze jej w moim ogrodzie i  nie muszę martwić się o jej rozmnażanie i powiększanie populacji. Reszta moich paproci jest uprzejma trzymać się w wyznaczonych ryzach i nie szwenda się bez mojej wiedzy po ogrodzie.

Sporo było porażek – głównie zaliczam do nich paprocie które najlepiej rosną na rumoszu i w szczelinach skalnych, zwyczajnie nie udaje mi się ich utrzymać na mojej glebie mimo starań i  przygotowania dla nich ekstra stanowiska.  Przede wszystkim to  te z rodzaju Asplenium, jedyna którą udało mi się utrzymać i rośnie przyzwoicie to zanokcica skalna (Asplenium trichomanes).  Ogromnie żałuję pozostałych, bo zanokcice są przepiękne. Może w następnym życiu spróbuję. Kolejna porażka to dwie inne skalne paprocie uchodzące za trudne w uprawie: Ceterach officinarumCheilanthes lanosa.  Pierwsza padła, drugą chyba oddałam albo miałam zamiar. O dziwo dobrze rośnie mi Cystopteris bulbifera, również zaliczana do skalnych paproci. Kłopot (i nie wiem dlaczego) sprawia mi nasza rodzima paproć – Polypodium vulgare (paprotka zwyczajna). Stoi od lat w miejscu i już. Zero nowych liści, rozlazłych kłączy ect.

dryopterisCelsa

Mój ogród plasuje się gdzieś w okolicach strefy 6B, jednak spore opady śniegu sprzyjają zimowaniu wrażliwszych gatunków. Trzeba jednak przyznać że dwie ostatnie zimy korzystne nie były. Mam wrażenie, że bardziej niż zima szkodzi im gwałtowna i ciepła wiosna która czasem zaskakuje silnymi przymrozkami.  Poniżej języcznik zwyczajny, jedna z moich ulubionych paproci.

phyllitisscolopendrium

Czas na top najpiękniejszych, najciekawszych i najodporniejszych,  wszystkie mieszczą się w mojej strefie  klimatycznej (za encyklopedią paproci Sue Olsen).  Oczywiście to moja subiektywna ocena. Bardzo subiektywna.

Paprocie ogrodowe

Paprocie ogrodowe

Starałam się by z ponad setki uprawianych wybrać jedynie 1/5 i chyba mi się udało. Pewnie gdybym zapełniła swoją paprociową listę chciejstw do końca to byłoby ich dwa razy więcej.  Problem w tym, że gdybym chciała tę listę zrealizować zakupowo musiałabym mieć ogromnie dużo szczęścia.  Większość to paprocie praktycznie niebywające w sprzedaży. Nie ma też w polecanych udziwnionych form, zachwyca mnie w paprociach ich prostota i takie staram się już tylko sadzić.

_DSC6597

O urodzie paproci nie mam zamiaru się rozpisywać – przecież to widać na zdjęciach:) Nie można ich nie kochać, że się podzielę odkrywczą refleksją na koniec. Dlatego warto paprocie ogrodowe uprawiać, jeśli tylko znajdzie się kawałek cienia.

Tekst i zdjęcia Marta Góra

PS. Oczywiście pięknych Świąt, cudownej wiosny i obfitych paprociowych zakupów Wszystkim Czytelnikom bloga serdecznie życzę:)

 

 

 

 

Udostępnij ten wpis:

Co o tym sądzisz?

Komentarze mogą być sprawdzane pod kątem ich zawartości. Nie będą akceptowane treści zawierające m.in. wulgaryzmy, treści obraźliwe lub linki pozycjonujące strony www. Więcej informacji: Polityka prywatności.

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] można u nas w naturze, także te który bardzo je przypominają. Dawno temu pisałam o tym, że w paprociach najbardziej kocham ich prostotę. Ten trend zaczyna też dominować w nowych roślinach przywożonych do ogrodu. Kilka lat temu […]

Zobacz więcej inspiracji na Instagramie Marta Góra